Berta - ciekawostki nr 17416


Światowy rekord długości kolejki do toalety ustanowiono w Brukseli, gdy 756 osób ustawiło się w ogonku w centrum miasta, chcąc zwrócić uwagę na problemy braku higieny i czystej wody w krajach Trzeciego Świata. Dziś obchodzono Światowy Dzień Wody. Happening w belgijskiej stolicy został zorganizowana przez Fundusz Narodów Zjednoczonych na rzecz Pomocy Dzieciom (UNICEF). Każdy uczestnik otrzymał bransoletkę z numerkiem, jaki miał zająć w kolejce, i podkoszulek potwierdzający uczestnictwo w imprezie. - Toaleta wyglądała jak ta, której używa się w krajach Trzeciego Świata, tzw. sucha toaleta. Utworzyliśmy najdłuższą kolejkę" na świecie - powiedział rzecznik UNICEF Benoit Melebeck. Potrzebnych było 500 osób w kolejce, żeby wynik mógł trafić do Księgi Rekordów Guinnessa. Jak wyjaśnił Melebeck, impreza miała na celu zwrócenie uwagi opinii publicznej na potrzebę zwiększenia liczby pomp i studni oraz edukacji na temat higieny osobistej dzieci z krajów Trzeciego świata. - Codziennie z powodu braku czystej wody na świecie umiera 5 tys. dzieci. Oznacza to, że co 20 sekund umiera jedno dziecko - podkreślił rzecznik UNICEF.
vseo.pl
Znalazł 50 tys. dolarów i został bohaterem narodowym. Nowy bohater narodowy Pakistanu, Essa Khan od 20 lat pracuje jako sprzątacz w jednym z hoteli w miejscowości Gilit położonej w górach Karakorum, na północy kraju. Rocznie zarabia równowartość ok 1000 złotych. Gdy sprzątał pokój opuszczony przez gościa, w sejfie znalazł zapomnianą torbę. Było w niej 50 tys. dolarów. Nie zastanawiał się długo i zgłosił znalezione pieniądze dyrekcji hotelu. Szybko udało się znaleźć właściciela pieniędzy. Okazało się, że to roztargniony pracownik organizacji pozarządowej z Japonii. Dyrektor hotelu stwierdził, że Japończyk był zawstydzony, gdy dowiedział się o zapomnianej torbie. - Zadzwoniliśmy do niego po trzech dniach po opuszczeniu hotelu, a on nie był świadomy, że zostawił pieniądze - powiedział Rashid Uddin. - Przyszedł następnego dnia, na jego twarzy malowało się uczucie ulgi - dodał.
Rosyjska marynarka wojenna odtajniła niesamowite dokumenty. Tym razem nie chodzi o kulisy zimnej wojny, a spotkania z UFO na wodzie. W ZSRR był to temat tabu. Nie wolno było nawet żartować o UFO.Tymczasem tajemnicze latające, czy raczej pływające obiekty były widywane z radzieckich statków w wielu miejscach na całym globie: na Atlantyku, w okolicach trójkąta bermudzkiego i morza Karaibskiego. Spotkania te opisywano w oficjalnych raportach marynarki wojennej. - Oceaniczne UFO pokazuje się często, gdy koncentruje się flota nasza lub NATO. W okolicy Bahamów, Bermudów, Puerto Rico - opowiada emerytowany rosyjski kapitan, Igor Barklaj Jeden z opisywanych przypadków miał miejsce na Pacyfiku. 6 niezidentyfikowanych obiektów śledziło rosyjską atomową łódź podwodną. Gdy łódź wypłynęła na powierzchnię, obiekty podążyły za nią, a potem odleciały. Kilkakrotnie udało się zmierzyć prędkość tajemniczych podwodnych obiektów. Poruszały się bardzo szybko - ponad 400 km/h. Jeszcze bardziej tajemnicze wydarzenie miało miejsce w 1982 roku podczas treningu nurków na jeziorze Bajkał.

Tadeusz Krupa twierdzi, że ma system. Ale powtarzające się wygrane wzbudziły poważne podejrzenia organizatora loterii Cash Five w stanie Kolorado. Postanowiono zbadać sprawę i sprawdzić, czy gracz z Polski w uczciwy sposób zdobył co najmniej 158 tys. dolarów w tak krótkim czasie. Organizator loterii, Colorado Lottery, przeprowadził dochodzenie po skargach innych graczy, którzy zwrócili uwagę na liczne wygrane osób noszących nazwisko Krupa. Od grudnia 2007 roku aż 21 razy Tadeusz Krupa lub ktoś z jego rodziny zgarniał pieniądze w losowaniach loterii Cash Five. Siedmiokrotnie udało im się trafić główną wygraną, czyli 20 tys. dolarów. Nie wiadomo, ile dokładnie wygrała rodzina Krupów, ponieważ wygrane mniejsze niż 1000 dolarów nie są rejestrowane. Przedstawiciele Colorado Lottery rozmawiali z rodziną zwycięzcy oraz z pracownikami kolektur, gdzie zostały kupione szczęśliwe losy. Jednak nie dopatrzyli się żadnego naruszenia przepisów. - To był po prostu niezwykły przypadek - uważa Tom Kitts z Colorado Lottery. - Moim zdaniem ten pan i jego rodzina najprawdopodobniej dużo grają. I mają niesamowite szczęście - tłumaczy. Krupa twierdzi jednak, że ''ma system''. - Jest tutaj - mówi, pukając się w czoło. Opowiada, że numerów szuka w internecie, a potem wypełnia tysiące kuponów. Jego słowa potwierdzają pracownicy kolektur. Bywają tygodnie, że Krupa kupuje od nich losy o wartości tysięcy dolarów. Mężczyzna utrzymuje, że wygrał więcej niż wydał na kupony. Nie można tego jednak udowodnić. Stosuje wiele kombinacji liczbowych jednocześnie, ale ma swój zestaw ''szczęśliwych numerów'': 8, 12, 16, 22, 27.