Berta - ciekawostki nr 25639

W Kambodży ceny szczurzego mięsa rosną wraz z inflacją (37 proc.), w wyniku której najbiedniejszych nie stać na nic lepszego - przyznawali w środę miejscowi urzędnicy. Za jeden kilogram szczurzego mięsa płaci się już około 5 tys. rieli (1,28 USD) w porównaniu z ubiegłym rokiem, kiedy płacono jedynie 1200 rieli. Dla porównania: kilogram wołowiny osiągnął cenę 20 tys. rieli. Władze podają, że szczurze mięso jest łatwe do zdobycia. Po powodzi w Delcie Mekongu, szczury ratując się przed utonięciem wychodzą na ląd. Łapią je wieśniacy, a nawet dzieci, mające radość zarówno z "polowania" na nie jak i drobnych pieniędzy, które dzięki temu zarabiają. Przedstawiciel resortu rolnictwa w Kambodży Ly Marong poinformował, iż nie tylko w tym kraju jest zapotrzebowanie na szczurze mięso. Jedzą je także biedni Wietnamczycy. Szacuje się, że Kambodża dostarcza do Wietnamu około tony żywych szczurów dziennie. Mięso szczura od dawna jest popularne również wśród ubogich mieszkańców Tajlandii.
Gmina Nowogard umorzyła prawie 220 tys. zł zaległych podatków Ryszardowi Bondzie. Były poseł Samoobrony ma kilka spraw sądowych. Najgłośniejsza dotyczy przywłaszczenia zboża z rezerw państwowych.
vseo.pl
Aż 22 Rumunów jechało w Niemczech mikrobusem, zarejestrowanym do przewożenia maksimum dziewięciu osób. Na autostradzie w Hesji mikrobus zatrzymano do kontroli celnej i policyjnej. Jak poinformowała służba celna, grupa Rumunów - najmłodszy pasażer miał sześć miesięcy, najstarszy 56 lat - wracała do Rumunii po spędzeniu urlopu w Zagłębiu Ruhry. Wśród pasażerów była m.in. 38-letnia kobieta, poszukiwana w związku z nieodsiedzianą karą więzienia za kradzież. Została zatrzymana. Ostatecznie mikrobus ruszył w dalszą drogę, ale tylko z dziewięcioma osobami; ci, dla których zabrakło miejsca, musieli się przesiąść na pociąg.
Jurij Lialin po pracy wypił trochę wódki. Ponieważ czuł niedosyt poszedł do swojego kolegi stróża i tam uczta była kontynuowana. Ponieważ po imprezie elektryk nie chciał iść do domu stróż dźgnął go nożem w plecy.

Mężczyzna przez prawie dekadę sądził, że mieszka z prawowitą żoną. Był przekonany, że nie pamięta ślubu, bo w chwili ceremonii był odurzony marihuaną. Po latach para postanowiła się jednak rozstać, a mężczyzna związać z nową partnerką. Dopiero wtedy wyszło na jaw, że poprzedni ''ślub'' nigdy się nie odbył. Historię małżeńską z morałem opisała australijska gazeta ''Syndey Morning Herald''. Mężczyzna i kobieta, których nazwisk nie ujawniono, poznali się i zaprzyjaźnili wiele lat temu. W 1994 roku postanowili razem zamieszkać. Był to jednak związek zawarty bardziej z rozsądku i dla wygody niż wypływający z głębszego uczucia miłości. Postronny obserwator mógłby powiedzieć, że to para przyjaciół lub współlokatorów, a nie małżeństwo. Mężczyzna stwierdził jednak, że skoro mieszkają razem, to musieli wziąć ślub. Nie pamięta wprawdzie szczegółów uroczystości, ale to zapewne z powodu nałogowego palenia marihuany. ''Małżeństwo w wyobraźni'' trwało przez prawie 10 lat. W 2003 roku stosunki między ''małżonkami'' uległy jednak znacznemu pogorszeniu, kłótnie powtarzały się coraz częściej i związek rozpadł się. Tuż przed ostatecznym rozstaniem ''żona'' podsunęła mężczyźnie jakieś dokumenty do podpisania - uznał, że są to papiery rozwodowe. Jak się później okazało, były to papiery związane z wynajmowanym mieszkaniem. Byli już ''małżonkowie'' rozpoczęli nowe życie.