Berta - ciekawostki nr 5539
Mężczyzna przez prawie dekadę sądził, że mieszka z prawowitą żoną. Był przekonany, że nie pamięta ślubu, bo w chwili ceremonii był odurzony marihuaną. Po latach para postanowiła się jednak rozstać, a mężczyzna związać z nową partnerką. Dopiero wtedy wyszło na jaw, że poprzedni ''ślub'' nigdy się nie odbył. Historię małżeńską z morałem opisała australijska gazeta ''Syndey Morning Herald''. Mężczyzna i kobieta, których nazwisk nie ujawniono, poznali się i zaprzyjaźnili wiele lat temu. W 1994 roku postanowili razem zamieszkać. Był to jednak związek zawarty bardziej z rozsądku i dla wygody niż wypływający z głębszego uczucia miłości. Postronny obserwator mógłby powiedzieć, że to para przyjaciół lub współlokatorów, a nie małżeństwo. Mężczyzna stwierdził jednak, że skoro mieszkają razem, to musieli wziąć ślub. Nie pamięta wprawdzie szczegółów uroczystości, ale to zapewne z powodu nałogowego palenia marihuany. ''Małżeństwo w wyobraźni'' trwało przez prawie 10 lat. W 2003 roku stosunki między ''małżonkami'' uległy jednak znacznemu pogorszeniu, kłótnie powtarzały się coraz częściej i związek rozpadł się. Tuż przed ostatecznym rozstaniem ''żona'' podsunęła mężczyźnie jakieś dokumenty do podpisania - uznał, że są to papiery rozwodowe. Jak się później okazało, były to papiery związane z wynajmowanym mieszkaniem. Byli już ''małżonkowie'' rozpoczęli nowe życie.
Ośmioletnia dziewczynka prowadziła negocjacje z czterema bandytami, którzy napadli na dom jej rodziców, związali ich i grozili śmiercią - informuje włoska prasa. Pisząc o szczęśliwym zakończeniu napaści wszystkie gazety cytują słowa małej Caroliny skierowane do przestępców: "Zróbmy tak. Ja wam oddam wszystkie moje zabawki, a wy zostawicie nas żywych, w porządku?". Do napadu na dom pod Mediolanem, należącego do byłego pilota rajdowego, doszło w sobotni wieczór. Wtargnęli do niego czterej zamaskowani i uzbrojeni mężczyźni, prawdopodobnie Albańczycy. Związali rodziców dziewczynki i zażądali pieniędzy. Nie skrępowali jedynie ośmioletniej córki właścicieli, która przez pół godziny z zimną krwią przekonywała, że w sejfie nie ma wielkich sum, jakich szukali. Zaproponowała wreszcie, że odda im wszystkie swoje zabawki. Przestępcy uciekli zabrawszy jedynie kilka znalezionych w domu rzeczy, między innymi cenny zegarek i kilka sztuk biżuterii. Po ich ucieczce Carolina rozwiązała ojca, który wezwał następnie karabinierów. Jak podkreślają gazety, funkcjonariusze nie mogli wyjść z podziwu dla dzielnej dziewczynki, dzięki której nie doszło do tragedii.
vseo.pl
Dużym popytem w brytyjskich sklepach cieszy się przed tegorocznymi świętami Bożego Narodzenia i Nowego Roku urządzenie, mocno tłumiące apetyt impulsami elektrycznymi. Nabywcy urządzenia mają nadzieję, że nie pozwoli ono na przytycie w czasie zbliżających się świątecznych uczt. Według twórców urządzenia, impulsy działają na struktury nerwowe, odpowiadające za odczucie nasycenia żołądka. W rezultacie mózg otrzymuje sygnały o tym, że pokarm został spożyty w wystarczającej ilości, chociaż w rzeczywistości dana osoba zjadła całkiem niewiele bądź nawet nie dotykała obiadu, czy kolacji. Urządzenie wypróbowali specjaliści z Uniwersytetu Londyńskiego. Doświadczenia wykazały, że studenci, którzy z niego korzystali, zaczęli jeść mniej.
Czteroletnia kotka o imieniu Bonny została przypadkowo zamurowana pod wanną. Przetrwała tam siedem tygodni.- To prawdziwy cud! - powiedziała Monika Hoppert, 60-letnia wdowa ze Stadthagen. - Głęboko wierzę, że anioł stróż czuwał nad nią. Jestem bardzo szczęśliwa - dodała. Bonny zaginęła 19 czerwca. W bloku, w którym mieszka jej właścicielka, wymieniano wówczas instalację wodną. Czarną kotkę widziano ostatnio w mieszkaniu sąsiadów, gdzie robotnicy właśnie zrywali okładzinę przy wannie.- Prawdopodobnie Bonny weszła pod wannę tuż przed tym, jak ponownie położono tam płytki - powiedziała Hoppert. Na początku sierpnia jeden z sąsiadów usłyszał żałosne miauczenie, dochodzące zza płytek, którymi wyłożono obudowę wanny. Waga kotki spadła do tego czasu z 6 do 2 kilogramów. - Nie mogłam w to uwierzyć. Ale gdy tylko poszłam tam i usłyszałam miauczenie, wiedziałam, że ten głos może należeć tylko do mojej Bonny - powiedziała wdowa. Kotka była tak słaba, że weterynarz radził uśpienie jej. Ale właścicielka przywróciła Bonny do zdrowia, podając pupilce rozcieńczoną karmę dla kotów. - Bonny prawie już doszła do siebie.
Niesamowita i po prostu niewiarygodna historia. Utrzymywali się ze sprzedaży złomu. Babcia, której nigdy nie poznali, zostawiła im miliony. Zsolt i Geza Peladi żyli na przedmieściach Budapesztu. Utrzymywali się ze sprzedaży znalezionego złomu. Nie znali swojej babki, która mieszkała w Badenii-Wirtembergii. Okazało się, że odziedziczyli po niej bardzo, bardzo dużo pieniędzy. Jest w przeliczeniu około 18 miliardów złotych. Podzielą tę sumę z siostrą, która żyje w USA. Gyula Balazs Csaszar, wolontariusz w budapeszteńskim centrum opieki społecznej opowiada: - Skontaktował się z nami prawnik i poprosił o pomoc w odnalezieniu braci. Powiedział, że czeka na nich duża suma pieniędzy. Bracia byli oczywiście bardzo zaskoczeni. - Wiedzieliśmy, że matka pochodziła z bogatej rodziny, z którą nie utrzymywała żadnych relacji. Porzuciła nas i straciliśmy z nią kontakt. Po jakimś czasie dowiedzieliśmy się, że zmarła. - opowiada Geza Peladi telewizji ATV. Jednak jest pewna przeszkoda.