Berta - ciekawostki nr 64101
Aborygen sprzed 20 000 lat mógłby pokonać najszybszego człowieka świata Usaina Bolta w biegu na 100 lub 200 m, gdyby używał lekkoatletycznych kolców i pobiegł na współczesnej, tartanowej bieżni. Taką tezę przedstawił w swej naukowej pracy, zatytułowanej "Manthropology", australijski antropolog Peter McAllister. "Odciski stóp, pozostawione na Ziemi wskazują na to, że 20 000 lat temu aborygeński mężczyzna poruszał się z szybkością 37 km/godz. i wciąż przyspieszał, gdy ścigał boso ptaki wodne, lub kangury. To zaledwie pięć kilometrów wolniej niż Usain Bolt w najszybszej fazie biegu na 100 m. Jednak przewaga Jamajczyka nad człowiekiem preshistorycznym wynika z tego, że ma na nogach kolce, dysponuje nowoczeseną bieżnią, stosuje zaawansowany trening oraz specjalistyczną dietę. Wielu prehistorycznych ludzi z Australii potrafiłoby, gdyby byli właściwie trenowani, osiągać regularnie szybkość 45 km/godz. To dawałoby im bezapelacyjne zwycięstwa w każdym olimpijskim sprincie" - napisał w swej pracy McAllister.
Japońscy konstruktorzy zaprezentowali samochód na wodę. twierdzą, że auto jest mało kłopotliwe i nie emituje ani trujących pyłów, ani dwutlenku węgla. Samochód jest mały, niewiele większy od Fiata 126p. Energii dostarcza wewnętrzny generator, który potrzebuje wyłącznie wody. Urządzenie rozkłada ją na wodór i tlen i to właśnie wodór staje się paliwem - mówi szef zespołu konstruktorów z firmy Genepax, Kiyoshi Hirasawa. Najważniejsze w naszym samochodzie jest to, że nie wymaga on zewnętrznego źródła zasilania - dodaje Hirasawa. Zdaniem producenta może być to woda mineralna, z kranu, albo nawet deszczówka. Litr wody wystarczy, by samochód jeździł przez 60 minut z prędkością 80 kilometrów na godzinę. Konstruktorzy nie mówią jednak na czym polega fenomen taniego rozkładu wody bez dostarczania energii z zewnątrz. Szczegóły techniczne i faktyczny koszt utrzymania samochodu pozostają więc na razie tajemnicą.
vseo.pl
44-letnia niepełnosprawna mieszkanka małego miasteczka we wschodniej Francji nie wierzyła własnym oczom, gdy zobaczyła ostatni rachunek za telefon. Opiewał on na... 63 miliony euro - niemal siedem razy więcej niż wynosi kapitał operatora, z którego usług korzystała. Kobietę najpierw poinformowano, że France Telecom nie będzie świadczył usług w rejonie, w którym mieszka. Potem zachęcano ją do skorzystania z abonamentu nowego operatora. Podpisując ofertę 44-latka nie wiedziała, że jednocześnie zobowiązała się do uregulowania rachunków kilku firm zajmujących się ściąganiem kar od klientów spóźniających się czy uchylających się od płacenia za telefon. Na adres mieszkającej samotnie kobiety o bardzo skromnych zarobkach zaczęły napływać rachunki na coraz większe sumy. Nie wiedząc za jakie usługi ma płacić, przestała regulować inne rachunki - poza tymi, które dotyczyły korzystania przez nią z telefonu, ale ogarniał ją graniczący z paranoją lęk przed każdą kolejną przesyłką - bała się, że zabiorą jej dom i osadzą w więzieniu. Sprawa trafiła do Biura Ochrony Konsumenta, gdzie okazało się, że nieuczciwy operator w podobny sposób postępował w wielu przypadkach - zawsze były to osoby, mające trudności ze zrozumieniem tekstu kontraktu.
Profile z serwisów społecznościowych odzwierciedlają prawdziwą, a nie wyidealizowaną osobowość - twierdzi Sam Gosling z Uniwersytetu Teksańskiego w Austin. Byłem zaskoczony, ponieważ przeważnie zakłada się, że ludzie używają swoich profili do sprawiania lepszego wrażenia. W rzeczywistości nasze wyniki sugerują, że przekazują one adekwatny wizerunek właściciela. Dzieje się tak, ponieważ ludzie nie starają się ulepszać siebie albo im się to po prostu nie udaje. Wg Goslinga, profil w serwisie społecznościowym wydaje się zatem kolejnym medium, za pośrednictwem którego utrzymujemy szczere, autentyczne kontakty społeczne, coś jak przez telefon. Zespół psychologa z Austin zainteresował się 236 profilami osób w wieku studenckim z USA (Facebook) oraz Niemiec (serwisy StudiVZ i SchuelerVZ). Za pomocą kwestionariuszy oceniono cechy osobowości rzeczywistej i idealnej. Pod uwagę wzięto ekstrawersję, ugodowość, sumienność, neurotyczność i otwartość, czyli czynniki osobowości uwzględnione przez Paula Costę i Roberta McCrae w modelu Wielkiej Piątki (Big Five). Sędziowie oceniali profile nieznanych osób. Następnie ich noty porównywano z ujawnionymi w testach cechami prawdziwymi i wymarzonymi ich właścicieli. Okazało się, że wrażenie odniesione przez obcych na podstawie internetowego profilu odpowiadało samoopisowi i nie ulegało próbom idealizowania.
Wpadka może prowadzić do aresztowania niewłaściwej osoby! Dwaj niemieccy policjanci zostali zakuci w kajdanki przez swoich kolegów po fachu. Dlaczego? Wpadka berlińskiej policji jest wyjątkowo wstydliwa. Jak często policjanci aresztują policjantów... przypadkiem? Dwaj rabusie napadli w nocy na całodobowy sklep z alkoholem. Ekspedientce udało się włączyć cichy alarm. Błyskawicznie zareagowało na niego dwóch policjantów, którzy znajdowali się w pobliżu. Funkcjonariusze byli w strojach cywilnych, co oczywiście nie przeszkodziło im w unieszkodliwieniu złodziei. Wszystko mogło skończyć się dobrze, gdyby chwilę później do sklepu nie wbiegli kolejni dwaj policjanci, tym razem w mundurach. Stróże prawa nie rozpoznali swoich kolegów po fachu i... aresztowali ich. W trakcie szamotaniny prawdziwym napastnikom udało się uciec. - Policjanci w mundurach zorientowali się co się stało dopiero, gdy rozpoznali jednego z policjantów, których aresztowali.