Berta - ciekawostki nr 64289

Rocznie umiera w Polsce około tysiąca ludzi z powodu biernego palenia tytoniu (w USA aż 53 razy więcej!). Obecność wśród palaczy może powodować raka płuc, choroby układu krążenia oraz schorzenia płuc (przewlekła obturacyjna choroba płuc, zapalenie oskrzeli i astma). Wykonane analizy pokazały, że dla osób niepalących mieszkających z partnerami, którzy palą w domu, ryzyko zachorowania na raka wzrosło o 20-30%, natomiast dla osób narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wzrost ryzyka wynosił 16-19% (Sasco AJ, Secretan MB, Straif K). Zaledwie półgodzinne bierne palenie może się przyczynić do uszkodzenia serca zdrowej osoby niepalącej (kanadyjska gazeta The Globe and Mail).
Niemcy lubią żartować sobie ze swych sąsiadów, ale chętniej śmieją się z Holendrów niż Polaków - ocenia w rozmowie niemiecki artysta Achim Hagemann, założyciel grupy muzyczno-kabaretowej "Popolskis". Zespół, zyskujący w Niemczech coraz większą popularność, tworzy grupa niemieckich muzyków, którzy wcielili się w fikcyjną zabawną rodzinę Popolskich z Zabrza, uważającą się za wynalazców muzyki POP i przypisującą sobie autorstwo największych hitów minionego stulecia. Pochodzący z Zagłębia Ruhry Hagemann alias Paweł Popolski zdradza, że tworząc zespół, wcale nie zamierzał kpić z Polaków. Przeciwnie: chciał pomóc przełamać panujące w Niemczech negatywne stereotypy na temat Polaków. Kilka dni po pewnym wieczorze w Kolonii, gdy z moimi polskimi przyjaciółmi wypiłem całe morze wódki, wpadłem na pomysł, by napisać historię o polskim dziadku z Zabrza, który jako nieznany geniusz stulecia wynalazł muzykę POP. Moja ówczesna przyjaciółka była Polką. Pochodziła właśnie z Zabrza - powiedział Hagemann. - Niemcy ciągle jeszcze przyczepiają Polakom etykietkę złodziei samochodów. To najbardziej rozpowszechniony stereotyp na temat tego narodu.
vseo.pl
Singapurczyk otrzymał od rodziców oryginalne imię, prosto od jednego z największych superbohaterów w historii komiksu... Nie od dziś wiadomo, że na całym świecie zdarzają się rodzice, którzy swoim dzieciom wybierają oryginalne, egzotyczne lub po prostu dziwne imiona. Nie wiemy co zadecydowało w tym przypadku... To nie żart. Urodzony w 1990 roku obywatel Singapuru nazywa się: Batman Bin Suparman. Jego dowód wyraźnie, w dwóch językach, potwierdza kreatywność jego rodziców. O ile "Suparman? (po arabsku zapisywane "sufarman") jest częstym imieniem, to "Batman" już nie. Może jego rodzice po prostu są miłośnikami komiksów? Lub po prostu sądzili, że w ten sposób przeleją na swojego syna część mocy superbohaterów? A może to tylko żart kogoś z photoshopem? Co Wy o tym myślicie?
Friedrich Balck z Clausethal Technical University zmierzył prędkość, z jaką korek od szampana wystrzeliwuje z butelki. Wg niego, po porządnym potrząśnięciu ciśnienie wewnątrz sięga 2,5 bara, co po zwolnieniu drucianej blokady rozpędza zatyczkę do 40 km/h. Jak donosi szwajcarska gazeta Le Matin, podczas eksperymentu Niemiec posłużył się aparaturą fotoelektryczną i akustyczną, a także badał nacisk wywierany przez korek na kartkę papieru. Naukowiec twierdzi, że hipotetycznie korek mógłby osiągnąć szybkość nawet 100 km/h. Wcześniej nie wolno by było jednak wstrząsać butelką. Zamiast tego musiałaby zaś poleżeć przez jakiś czas na słońcu, co nasiliłoby proces fermentacji i zagwarantowało wzrost ciśnienia do 3 barów. Krytycy wyliczeń Balcka wskazują na kilka istotnych niedomówień. Po pierwsze, nie sprecyzowano temperatury cieczy ani tego, jaki gatunek alkoholu wykorzystano: czy był to prawdziwy szampan, czy zwykłe wino musujące. Po drugie, niektórzy winiarze podają w wątpliwość cytowane przez Niemca ciśnienia. W temperaturze 20 stopni Celsjusza ciśnienie jest ponoć bliższe 6 barom. Ponieważ szampana podaje się schłodzonego do temperatury ok. 5 stopni, warto zwrócić uwagę, jakie warunki panują wtedy w butelce, a te także są odmienne od opisywanych przez Balcka (ciśnienie wynosi nie 2,5, lecz 3 bary).

Kiedy idziesz do salonu tatuażu - weź ze sobą kolegę. Nastoletni kibic Boca Juniors chciał sobie zafundować tatuaż. Miało być logo klubu, ale w salonie trafił na kibica innego klubu z Buenos Aires - River Plate. Ten który wytatuował mu na plecach penisa."Nie widziałem, co ten (******) mi tatuował, ponieważ w salonie nie było luster" - mówił prasie poszkodowany, który zastrzegł swoje dane osobowe. Sprawa wyszła na jaw dopiero, gdy przyszedł do domu i tatuażem pochwalił się rodzicom.