Berta - ciekawostki nr 64653

Śmierć to w życiu jedyna pewna rzecz. Jednak sposób, w jaki nas dosięgnie, nie ma nic wspólnego z pewnością. Z ujawnionych tydzień temu tajnych dokumentów brytyjskiego rządu wynika, że w 1980 roku zlecono naukowcom obliczenie prawdopodobieństwa śmierci Brytyjczyka w wyniku uderzenia spadającej asteroidy. Badania miały na celu udowodnienie opinii publicznej, że energia atomowa jest bezpieczna, a na świecie istnieje masa innych, bardziej śmiercionośnych rzeczy niż pobliski reaktor jądrowy. Kiedy faceci w białych fartuchach zabrali się za obliczenia okazało się, że uderzenie asteroidy okaże się śmiertelne dla jednego mieszkańca Wielkiej Brytanii co... siedem tysięcy lat. Po ujawnieniu tych informacji brytyjski dziennik "The Daily Mirror" pokusił się o przedstawienie kilku mniej lub bardziej prawdopodobnych sposobów spotkania "ponurego kosiarza". I tak: prawdopodobieństwo śmierci w wyniku ataku rekina wynosi 1 do 300 milionów. Co roku około 40 osób pada ofiarą "szczęk". Liczba ta jednak nieustannie rośnie, ponieważ coraz więcej ludzi wybiera na wakacyjny odpoczynek wybrzeża, gdzie mieszkają rekiny. Prawdopodobieństwo, że zginiemy od uderzenia spadającego orzecha kokosowego to 1 do 250 milionów. W ten sposób ginie rocznie około 150 osób.
Naukowcy mają złe wieści dla miłośniczek wysokich obcasów. To nasze ukochane szpilki są główną przyczyną bólów stóp w późniejszym wieku - informuje pismo "Arthritis Care & Research". Jak twierdzą autorzy badań, w Stanach Zjednoczonych bóle stóp to jedna z 20 głównych przyczyn wizyt u lekarza pacjentów w wieku od 65 do 74 lat. Stosunkowo niewiele wiadomo jednak na temat przyczyn tych dolegliwości. Znacznie częściej na bóle stóp skarżą się kobiety, lecz nie jest do końca jasne, czy jest to spowodowane częstszym występowaniem zniekształceń stopy, chorobami, nieodpowiednim obuwiem czy też innymi czynnikami. W badaniach wzięły udział 3372 osoby po 50. roku życia. Prawie 30 proc. kobiet i 20 proc. mężczyzn odczuwało bóle stóp każdego dnia. Badanych poproszono o określenie, jaki rodzaj obuwia nosili najczęściej kolejno w wieku 20-29, 30-44, 45-64 lat, a także po 74. roku życia. Prawie 64 proc. kobiet, które w pewnym okresie życia regularnie nosiły buty na wysokich obcasach, doświadczało w późniejszym wieku bólów w okolicy pięty i kostki. W przypadku mężczyzn nie zaobserwowano natomiast żadnej zależności między rodzajem noszonego obuwia a bólami stopy.
vseo.pl
Dla osób, które cenią sobie elegancję i jednocześnie z powodów rzeczywistych, tudzież urojonych obawiają się o swoje bezpieczeństwo londyński Harrods wprowadza do sprzedaży detalicznej kuloodporną kolekcję Miguela Caballero. Caballero znany projektant kuloodpornej odzieży - zwłaszcza w krajach, gdzie bankomaty - dla bezpieczeństwa klientów - są nieczynne w nocy, a dzieci jako pierwszy samochód otrzymują od rodziców pancernego golfa, z czasem przesiadając się w coraz większe i coraz bardziej pancerne auta. Codzienne chodzenie w kamizelce kuloodpornej jest co najmniej niewygodne, toteż produkty Caballero cieszą się ogromnym powodzeniem zarówno wśród południowoamerykańskich polityków jaki i gwiazd, gangsterów oraz oczywiście ich rodzin. Projektant wpadł na pomysł swoich kuloodpornych strojów podczas studiów na uniwersytecie w Bogocie, gdzie wielu z jego kolegów nosiło na co dzień niewygodne i zupełnie nie dyskretne kamizelki kuloodporne. Swoją przygodę z projektowaniem kuloodpornych ubrań Caballero rozpoczął od skórzanej kurtki, warzącej jedynie kilogram i zupełnie nie wyróżniającej się. Obecnie swoje produkt oferuje na całym świecie osiągając olbrzymie zyski, choć jak sam się śmieje, iż "w Szwajcarii nie potrzebują moich ubrań". Jednakże nawet w miejscach gdzie wydawałoby się, iż nie istnieją bezpośrednie zagrożenia wymagające nierozstawania się kuloodpornym ubraniem kreacje Caballero cieszą się zainteresowaniem, zwłaszcza wśród pragnących dodać sobie snobistycznego szyku, należeć do elitarnego grona klientów projektanta, do którego należą min. Hugo Chavez i Steven Seagal - wystarczy nabyć koszulkę polo za 10 tys. euro, która jest w stanie powstrzymać pocisk kalibru 9 mm. Jeśli wydaje się to niewystarczającym zawsze można dopłacić wybierając wersję chroniącą przed serią z pistoletu automatycznego UZI.
Naukowcy z amerykańskiej firmy Draper Laboratories pracują nad specjalnym tatuażem, w którym kolor tuszu zmienia się w zależności od poziomu glukozy we krwi. Jak wyjaśnia szefowa zespołu Heather Clark, by spełniać swoją funkcję, tatuaż powinien mieć średnicę zaledwie kilku milimetrów. Co więcej - nie musi być tak głęboki, jak zdobienia wykonywane, na co dzień w salonach. Początkowo Amerykanie wcale nie zamierzali pracować nad wrażliwym na glukozę nanotuszem. Udało im się za to uzyskać barwnik reagujący na poziom sodu, który miał pomagać w monitorowaniu stanu serca oraz równowagi wodno-elektrolitycznej organizmu. Clark wyjaśnia, że monitorowanie pojedynczego jonu jest dużo łatwiejszym zadaniem niż śledzenie rozbudowanej cząsteczki, która składa się z 24 atomów. Naukowcy postanowili jednak spróbować. Cząsteczki tuszu przypominają gąbczaste sfery, a ich średnica wynosi ok. 120 nanometrów. Wnętrze podzielono na 3 części. W jednej znajduje się cząsteczka wykrywająca glukozę, w drugiej zmieniający kolor barwnik, a w trzeciej cząsteczka naśladująca cukier. Kiedy to wszystko rozpuści się w wodzie, wygląda jak barwnik spożywczy. Trzy elementy nieustannie poruszają się wokół hydrofobowej orbity. Po zbliżeniu do powierzchni sfery cząsteczka reagująca na glukozę wychwytuje albo cukier, albo naśladujący go związek. Gdy większość "wykrywacza" zwiąże się z glukozą, tusz staje się żółty. Kiedy zaś przeważają kompleksy detektor-cząsteczka glukozopodobna, tatuaż jest szkarłatny. Przy normalnym (nie za niskim, nie za wysokim) stężeniu glukozy obrazek zabarwia się na pomarańczowo. Proces próbkowania jest powtarzany, co kilka milisekund.

Czteroletnia kotka o imieniu Bonny została przypadkowo zamurowana pod wanną. Przetrwała tam siedem tygodni.- To prawdziwy cud! - powiedziała Monika Hoppert, 60-letnia wdowa ze Stadthagen. - Głęboko wierzę, że anioł stróż czuwał nad nią. Jestem bardzo szczęśliwa - dodała. Bonny zaginęła 19 czerwca. W bloku, w którym mieszka jej właścicielka, wymieniano wówczas instalację wodną. Czarną kotkę widziano ostatnio w mieszkaniu sąsiadów, gdzie robotnicy właśnie zrywali okładzinę przy wannie.- Prawdopodobnie Bonny weszła pod wannę tuż przed tym, jak ponownie położono tam płytki - powiedziała Hoppert. Na początku sierpnia jeden z sąsiadów usłyszał żałosne miauczenie, dochodzące zza płytek, którymi wyłożono obudowę wanny. Waga kotki spadła do tego czasu z 6 do 2 kilogramów. - Nie mogłam w to uwierzyć. Ale gdy tylko poszłam tam i usłyszałam miauczenie, wiedziałam, że ten głos może należeć tylko do mojej Bonny - powiedziała wdowa. Kotka była tak słaba, że weterynarz radził uśpienie jej. Ale właścicielka przywróciła Bonny do zdrowia, podając pupilce rozcieńczoną karmę dla kotów. - Bonny prawie już doszła do siebie.