Berta - ciekawostki nr 66876

Marzeniem Andrew Dahla był wpis w Księdze Rekordów Guinnessa. Wszystko wskazuje na to, że piątek jego pragnienie się spełniło. W ciągu godziny napełnił powietrzem 213 balonów, nadmuchując je nosem! Ojciec chłopca, Doug Dahl sprawdzał, czy każdy z balonów ma minimum 20 centymetrów w obwodzie. Natomiast mama, Wendy Dahl liczyła nadmuchane balony. W pewnym momencie Andrew spytał rodziców, czy bicie rekordu można potraktować jako codzienny ćwiczenia gry na trąbce. - Tylko, gdybyś grał na niej nosem - rozwiała jego nadzieje Wendy Dahl. 13-latek już raz próbował pobić rekord. W lutym nadmuchał 184 balony. Wtedy jednak rekord nie został uznany, ponieważ balony zawiązywał ojciec chłopca. Tym razem Andrew sam się tym zajmował i jego wyczyn prawdopodobnie zostanie wpisany do Księgi rekordów Guinnessa.
Mieszkanka ul. Eliasza w Białymstoku dziś około godziny 14 zadzwoniła do straży pożarnej mówiąc, że w jej mieszkaniu wiszą jakieś przewody, które dymią. Twierdziła, że może wybuchnąć pożar. Gdy strażacy przyjechali szybko na miejsce, okazało się, że kobieta wezwała ich, by zamontowali jej żyrandol, bo sama tego nie umiała zrobić. Bardzo się jednak zdziwiła, gdy strażacy nie zamontowali żyrandola i wezwali policję. Sprawa została potraktowana jako złośliwy fałszywy alarm. Kobieta może za to nawet odpowiedzieć przed sądem. Nie był to jedyny taki przypadek, gdy białostoccy strażacy zostali wezwani nie do pożaru, a żeby komuś pomóc w zdjęciu np. obrączki z palca lub z penisa. Oba takie przypadki wydarzyły się w Białymstoku. Do obrączki, która utknęła na spuchniętym palcu strażacy zostali wezwani w środku nocy. Sami nie potrafili pomóc z tym problemem kobiecie, której palec coraz bardziej siniał, więc wysłali ją do złotnika. Mężczyzna zaś, który założył metalowy pierścień na członka męczył się prawie dwa dni. Gdy trafił na pogotowie, nikt nie był w stanie mu pomóc. Pierścień nie chciał spaść, bo członek był w pełnym wzwodzie. Strażacy w tym przypadku również nie mieli odpowiedniego sprzętu do usunięcia pierścienia. Nożyce, które mają w wyposażeniu, są bowiem zbyt duże. Wpadli więc na inny pomysł: w pełnym umundurowaniu, w kaskach na głowach i z wielkimi nożycami wkroczyli na izbę przyjęć, gdzie znajdował sie mężczyzna. Gdy ten ich zobaczył, jego penis opadł. Strażacy są też często wzywani m.in. do ludzi, którzy utknęli lub którzy są tak wielcy, że pogotowie nie jest w stanie ich znieść na noszach. Rekordzistka, którą transportowała straż, miała 300 kg. Podobne przeżycia mają też policjanci.
vseo.pl
Rocznie umiera w Polsce około tysiąca ludzi z powodu biernego palenia tytoniu (w USA aż 53 razy więcej!). Obecność wśród palaczy może powodować raka płuc, choroby układu krążenia oraz schorzenia płuc (przewlekła obturacyjna choroba płuc, zapalenie oskrzeli i astma). Wykonane analizy pokazały, że dla osób niepalących mieszkających z partnerami, którzy palą w domu, ryzyko zachorowania na raka wzrosło o 20-30%, natomiast dla osób narażonych na dym tytoniowy w miejscu pracy wzrost ryzyka wynosił 16-19% (Sasco AJ, Secretan MB, Straif K). Zaledwie półgodzinne bierne palenie może się przyczynić do uszkodzenia serca zdrowej osoby niepalącej (kanadyjska gazeta The Globe and Mail).
Kanadyjska policja ma do rozwiązania wyjątkową sprawę. Na plaży nieopodal Vancouver znaleziono ludzką stopę. Choć samo zdarzenie jest niecodzienne, sprawę dodatkowo komplikuje fakt, że to piąta stopa wyrzucona w tej okolicy w tym roku przez morze.

Blisko 20 tys. par pocałowało się jednocześnie w stolicy Meksyku, ustanawiając tym samym nowy rekord świata w tej kategorii. Dokładnie 39897 osób stawiło się w dzień zakochanych w wyznaczonej dla całujących się par specjalnej strefie na stołecznym placu Zocalo - powiadomił przedstawiciel Księgi Rekordów Guinnessa Carlos Martinez. Dotychczasowy rekord w symultanicznym całowaniu należał do nadmorskiego kurortu Weston-super-Mare w południowo-zachodniej Anglii, gdzie latem 2007 r. przez 20 sekund całowało się 35 tys. osób. W Meksyku pary oddawały się pocałunkom tylko przez 10 sekund. Organizatorem wydarzenia był stołeczny departament turystyki.